środa, 28 kwietnia 2010

Zastosowanie moczu ludzkiego jako nawozu w ogrodzie

Mocz w ogrodzie ekologicznym może pełnić wiele funkcji. Jedną z najważniejszych jest jego wartość nawozowa.To w moczu zawarta jest większość biogenów (pierwiastków potrzebnych roślinom, które są pobieranych z gleby w największych ilościach) wydzielanych przez człowieka.

Mocz w ogrodzie ekologicznym może pełnić wiele funkcji. Jedną z najważniejszych jest jego wartość nawozowa.


Wykorzystanie moczu w Afryce


To w moczu zawarta jest większość biogenów (pierwiastków potrzebnych roślinom, które są pobieranych z gleby w największych ilościach)wydzielanych przez człowieka. Średnio jeden człowiek dziennie w moczu wydala:


* 8-11 g azotu
* 2 g fosforu
* 2 g potasu


Mocz zawiera również sporą ilość wapnia (2g) oraz dużą ilość innych mikro i makroelementów. Mocz jest bogatym w azot nawozem wieloskładnikowym.
Przykładowo nawóz płynny marki Florvit Eko uniwersalny zawiera w 1 kg:


* 50g azotu
* 14,1 g potasu
* 16,6 g fosforu


Cena 1,5 kg opakowania tego "ekologicznego" nawozu to 8,20 zł. Zatem jeśli przez 7 dni będziemy sikami podlewać nasz ogród możemy zaoszczędzić tę sumę pieniędzy. Zamiast zanieczyszczać wodę pitną, obciążać środowisko i oczyszczalnie ścieków możemy tę wodę użyć do rozcieńczania moczu - będziemy podlewać i nawozić ogród zarazem. Takie rozwiązanie jest dużo bardziej "ekologiczne" niż nawet świetnie reklamowany "ekologiczny" nawóz komercyjny. Wykorzystanie moczu w ogrodzie stanowi zatem dość prostą i łatwą do zastosowania alternatywę dla toalety kompostowej.


Jak stosować mocz?
Najlepiej rozcieńczony. Na jedną część moczu należy dawać od 5 do 10 części wody. Taka mikstura jest dobra do podlewania warzyw, roślin ozdobnych i trawnika. Drzewka (również te owocowe) można podlewać bezpośrednio, pod pień lub na ziemię pod drzewkiem.


Dawkowanie:
Na 1 ha przeciętnego sadu nawozi się azotem w ilości 100-200 kg (średnio) na rok. Na 1 m2 ogrodu przekłada się to zatem na dawkę 10-20 g azotu na m2. Dobrze jest rozłożyć całą ilość nawozu na kilka dawek.


W praktyce jeśli rozcieńczamy mocz w stosunku 1:5 to dziennie możemy wyprodukować około 7,5 - 10 litrów nawozu. Jeśli podlejemy takim roztworem tylko 1 m2 to możemy trochę przesadzić - część azotu zostanie wymyta. Dlatego lepiej jest podlać nim 5 m2. Wtedy jednorazowa dawka na m2 będzie wynosiła około 2g azotu, czyli nie za dużo. Jeśli nawożenie będziemy powtarzać w odstępie 2 tygodni możemy dostarczyć danemu fragmentowi sadu dostarczyć około 20 g azotu na m2. Nawożenie nawozami azotowymi (czyli np. moczem lub obornikiem) drzew i krzewów owocowych powinniśmy zakończyć pod koniec lipca by nie pobudzać nadmiernie wzrostu wegetatywnego drzew i krzewów późno w sezonie. Jeśli byśmy dalej kontynuowali nawożenie możemy sprawić, że część nowych gałęzi nie zdąży zdrewnieć przed zimą i stanie się podatne na uszkodzenia mrozowe. Od sierpnia można przeznaczać płynne złoto na trawniki, grządki z warzywami czy żywokostem.


Mocz 4 osobowej rodziny w sezonie wegetacyjnym w zupełności wystarczy do nawożenia 400 - 800m ogrodu. Jeśli dodatkowo posadzimy w ogrodzie rośliny wiążące azot nie bedziemy musieli się już więcej martwić (i kupować) o nawozy azotowe. Idealnie zatem wykorzystanie moczu wpisuje się w koncepcję samowystarczalnego, przydomowego leśnego ogrodu.


Jak aplikować mocz?


Sprawa jest najłatwiejsza w przypadku mężczyzn. Wystarczy butelka z odpowiednio grubym lejkiem. Najlepsze są plastikowe butelki po 5 l wodzie mineralnej. Po użyciu można ją odstawić w jakieś ustronne miejsce w toalecie.
Sam mieszkając przez dłuższy czas w domku jednorodzinnym z ogrodem ustawiałem butelkę w toalecie. Zwykle wieczorem gdy była już pełna po prostu szedłem do ogrodu i opróżniałem zawartość. Nie raz zdarzyło mi się wylać zawartość bezpośrednio na trawnik starając się "podlać" kilkanaście m2. Trawnik w miejscu w którym takie praktyki wykonywałem był niesamowicie zielony i odporniejszy na suszę.


Istnieje możliwość stosowania moczu w formie nawożenia dolistnego. Osobiście rozcieńczałem wtedy mocz z wodą w proporcjach 1:15. Efekty są (jak zwykle w przypadku nawożenia dolistnego) bardzo szybkie i w moim przypadku były bardzo dobre. Po 4 bezdeszczowych dniach od aplikacji na warzywa liściowe i zioła nie wykrywa się żadnego zapachu czy smaku nawet bez mycia tych produktów. Okres karencji dla komercyjnego użycia jest jednak chyba trochę dłuższy;)


Od czego zależy skład moczu?


Zawartość składników nawozowych w moczu zależy przede wszystkim od naszej diety - im więcej w niej białka tym więcej mocznika (a zatem azotu) będzie posiadał nasz mocz. Jeśli nasza dieta bogata jest w produkty takie jak orzechy, pełne ziarna zbóż, nasiona, ryby, mięso, jajka nasz mocz będzie bogatszy w fosfor. W przypadku przyjmowania leków typu antybiotyki nie powinniśmy się obawiać, że pojawią się one w naszych warzywach czy owocach. By mieć dodatkową pewność najlepiej nie uzywać moczu do nawożenia dolistnego w czasie choroby a aplikować go bezpośrednio na glebę.


Kwestie na które trzeba zwrócić uwagę:
Mocz zdrowego człowieka jest sterylny. W klimacie umiarkowanym nie ma żadnych chorób przenoszonych poprzez kontakt z moczem. Jeśli przyjmujemy leki typu antybiotyki nie powinniśmy się obawiać, że pojawią się one w naszych warzywach czy owocach.


Moczu lepiej nie przechowywać długo, bo zaczyna śmierdzieć - to oznaka ulatniania się amoniaku czyli strat azotu. Zużyć go jest najlepiej w ciagu 24 godzin.


W przypadku choroby dróg moczowych, przyjmowania antybiotyków lub menstruacji lepiej nie stosować moczu do nawożenia dolistnego. Dużo bezpieczniej i higieniczniej użyć jest go wtedy do podlewania drzew i krzewów owocowych lub innych roślin, których jadalne części nie mają bezpośredniej styczności z ziemią.


Ostatecznie nie ma co panikować - to nie są toksyczne ścieki tylko zwykłe siki :)


Wojciech Majda,


Polski Instytut Permakultury


---


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

sobota, 24 kwietnia 2010

Borówki łatwiejsze w uprawie

Uprawa borówki wysokiej w ogrodach i na działkach staje się coraz bardziej popularna. Jagody tej rośliny charakteryzują się doskonałym smakiem oraz posiadają liczne walory zdrowotne. Czasem jednak zdarza się, że nie potrafimy sprostać wymaganiom uprawowym tych krzewów.

Owoce borówek są bardzo cenione. Są smaczne i zdrowe. Niestety te dostępne w sklepach są bardzo drogie. Dlatego samodzielna uprawa borówki w ogrodzie lub na działce pozwala pozyskać te wyśmienite owoce znacznie taniej. To zapewne sprawia, że krzewy borówek są coraz chętniej uprawiane przez amatorów ogrodnictwa.

Najbardziej znana i najczęściej uprawiana jest borówka wysoka, zwana też borówką amerykańską (Vaccinium corymbosum). W zależności od odmiany, krzewy te mogą dorastać do 3 metrów wysokości. Kwiaty na krzewach pojawiają się w maju, a przepysznych, soczystych owoców możemy się spodziewać od lipca do końca września. Sadząc krzewy borówki wysokiej na działce musimy jednak pamiętać o pewnych zasadach. Przede wszystkim, krzewy te korzenią się dość płytko, dlatego są wrażliwe na przesuszenie - musimy zadbać o właściwą wilgotność gleby i zapewnić im regularne nawadnianie. W pewnym stopniu z problemem tym możemy sobie poradzić, jeżeli przed posadzeniem krzewu, wymieszamy glebę z hydrożelem lub agrożelem. Są to preparaty w formie proszku lub granulatu, który po podlanie pęcznieje, wchłaniając wodę. Gdy gleba przesycha, hydrożel oddaje wodę do dyspozycji rośliny. Pomaga zatem utrzymać potrzebną dla borówek wilgotność gleby.

Krzewy te wymagają też odpowiednio zakwaszonych gleb, o pH 3,5 do 4,5. Wymaga to wymieszania gleby z torfem wysokim, a także zakwaszania gleby w kolejnych latach uprawy za pomocą odpowiednich nawozów dla borówek. Konieczność utrzymywania odpowiedniego pH gleby jest uciążliwa i kosztowna. Ale i z tym możemy sobie poradzić, korzystając ze zjawiska mikoryzy. Mikoryza jest wzajemnie korzystnym współżyciem roślin i specyficznych grzybów symbiotycznych, nawiązujących bezpośredni kontakt z korzeniami rośliny. Grzyby mikoryzowe obrastając korzenie rośliny, pomagają im pobierać składniki odżywcze z gleby, wodę, wspomagają wzrost roślin i poprawiają ich odporność. W przypadku krzewów wrzosowatych, takich jak właśnie borówki, pomagają też utrzymywać właściwy odczyn pH w obrębie bryły korzeniowej krzewu. Dzięki temu możemy znacznie zmniejszyć dawki stosowanych nawozów zakwaszających, a mikoryzę wystarczy zastosować tylko raz na całe życie rośliny (jednorazowy koszt zakupu szczepionki z grzybnią mikoryzową).

Przygotowując stanowisko pod uprawę borówki , pamiętajmy też iż krzewy te wymagają gleb lekkich, próchnicznych, łatwo nagrzewających się oraz przepuszczalnych. Stanowisko powinno być też dostatecznie słoneczne i osłonięte od wiatrów. W uprawie amatorskiej najlepsze warunki do uprawy borówki wysokiej uzyskamy na działkach leśnych i poleśnych, wśród lasów sosnowych.

Co jednak, jeżeli nie potrafimy sprostać wymaganiom tych krzewów? Tutaj rozwiązaniem może być uprawa borówki średniej, zwanej też półwysoką. Jest to krzyżówka borówki wąskolistnej (Vaccinum angustifolium) i borówki wysokiej (Vaccinium corymbosum). Borówki średnie mają podobne wymagania glebowe i klimatyczne, jak borówka wysoka, są jednak bardziej odporne na podwyższone pH i gorsze warunki powietrzno-wodne. Charakteryzują się też większą mrozoodpornością, nawet do - 40 st. C. Krzewy te, jak wskazuje ich nazwa, osiągają też mniejsze rozmiary, co czyni je bardziej przydatnymi do uprawy w mniejszych ogrodach. Polecane na działki odmiany borówki średniej to "North Country", "North Blue" czy "Emil". Ich jagody są doskonałe na przetwory i jako owoce deserowe.

---

Autorem artykułu jest Rafał Okułowicz


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

wtorek, 13 kwietnia 2010

Trawnik na start



Po zimie każdy trawnik wymaga regeneracji. To konieczny zabieg pielęgnacyjny - bowiem wywiera decydujący wpływ na stan murawy w czasie sezonu. Oto przewodnik po nawozach.

Aby trawa dobrze rosła, podobnie jak każdy inny żywy organizm potrzebuje odpowiednich składników odżywczych - związków mineralnych. Trawy wykorzystują głównie składniki pokarmowe znajdujące się płytko pod powierzchnią gleby, do 20cm. - tutaj bowiem znajduje się około 90% ich korzeni. Niestety, związki te dość szybko się wyczerpują, zwłaszcza na trawnikach intensywnie użytkowanych i często koszonych. Są tez wypłukiwane do głębszych warstw gleby podczas opadów i podlewania. Jeśli rezerwy nie są uzupełniane, rośliny tracą żywozieloną barwę, stają się jaśniejsze i bardziej wiotkie, a darń rzadsza. Żeby do tego nie dopuścić, trawniki nawozi się minimum dwa razy w roku: wiosną - na początku okresu wegetacji - oraz jesienią - przed jej zakończeniem.


Dla liści azot.



Pierwsze nawożenie należy przeprowadzić, gdy ziemia już rozmarznie, czyli w marcu. Rozpoczynając intensywny wzrost, rośliny zużywają bowiem najwięcej składników. Moment startu wegetacji jest dla nich bardzo istotny - decyduje o ich kondycji w całym nadchodzącym sezonie. Dlatego właśnie to wiosenne nawożenie zwane jest obowiązkowym. Podstawowym pierwiastkiem niezbędnym do tego, by trawnik był bujny i żywozielony, jest azot. Odżywia on liście, stymuluje ich wzrost i rozwój, a zastosowany wczesną wiosną przyspiesza wegetację. Odpowiada za intensywny kolor, ponieważ zwiększa zawartość chlorofilu w liściach. Dzięki niemu trawy są bardziej wytrzymałe na suszę. Wadą tego pierwiastka jest szybkie wypłukiwanie i przenikanie głębszych warstw gleby. Z tego powodu - jak również, by mieć pewność, że rozsypany nawóz do trawy nie spowoduje uszkodzenia roślin- przeznaczoną dawkę można podzielić na dwie, a nawet trzy części i zasilać nimi trawnik w odstępach dwutygodniowych.



Na wzrost - fosfor i potas.



Wiosną trawnik warto też zasilić fosforem i potasem. Fosfor wpływa na tworzenie się chlorofilu i lepsze wykorzystywanie innych składników pokarmowych, stymuluje też rozwój silnego systemu korzennego traw. Pierwiastek ten wolno przenika do gleby - po roku dostaje się dopiero na głębokość 2-3cm. Można go więc stosować co roku lub raz na kilka sezonów.
Potas korzystnie wpływa na regulowanie gospodarki wodnej roślin, przebieg fotosyntezy i zawartość chlorofilu, zwiększa też odporność na choroby oraz czyni trawę mniej podatną na susze, choroby i odbarwienia. Zapotrzebowanie na potas zależy przede wszystkim od rodzaju gleby. Gleby zwięzłe są na ogół zasobne w przyswajalne dla roślin związki potasu, zaś gleby lekkie, piaszczyste i torfowe - ubogie.



Gotowe mieszanki.



Nawożenie poszczególnymi pierwiastkami bywa dość kłopotliwe, dlatego najwygodniej stosować gotowe nawozy do trawy, które zawierają poszczególne pierwiastki we właściwie dobranych proporcjach. Na ich opakowaniach zawsze wyszczególnione są składniki pokarmowe, zawartość czystego składnika w procentach oraz terminy i dawki, w jakich należy te nawozy stosować.
Klasyczne nawozy do stosowania kilka razy w roku można też zastąpić tzw. nawozami wolno rozkładającymi się. Składniki uwalniane są w nich stopniowo w ciągu kilku miesięcy. Choć nawozy te są droższe od tradycyjnych, oszczędzają nasz czas i ułatwiają pielęgnację trawnika.


 


 


---

Autorem artykułu jest Tomasz Turostowski


Profesjonalne narzędzia ogrodnicze!



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

czwartek, 8 kwietnia 2010

Podmurówka ogrodzenia

Odpowiedni fundament to podstawa dobrze wykonanego, trwałego, solidnego ogrodzenia. Warto więc dowiedzieć się, jak powinien wyglądać.Przede wszystkim należy zadbać, by wykop był jednakowej głębokości w każdym miejscu.

Sytuacja wygląda nieco inaczej, gdy obszar jest pofałdowany. Wówczas fundament należy tworzyć schodkowo (uskokowo). Jest to tańsza metoda i gwarantuje stabilność ogrodzenia. Musi on być posadowiony na ubitym piasku, żwirze lub na suchej glinie (tak zwana warstwa nośna gruntu) pod strefą przemarzania. Jest to głębokość między 50 a 140 cm, w zależności od rodzaju gleby i topografii terenu. Przy zastosowaniu mniejszej głębokości, ogrodzenie może pękać lub się przewracać. Jeśli chodzi o szerokość fundamentu, waha się ona pomiędzy 20 a 30 cm, w zależności od rodzaju ogrodzenia. Musi być solidny i wytrzymały, by służyć jako dobra podstawa przez długi czas. Dlatego też przy ciężkich ogrodzeniach i na nierównym podłożu stosuje się tak zwane zbrojenie. W tym celu na samym dole fundamentu umieszcza się cztery stalowe pręty (na kształt szkieletu przestrzennego). Takie pręty trzeba oczyścić z ziemi, rdzy i różnych zanieczyszczeń chemicznych. Łączy się je metodą zgrzewania bądź wiązania drutem wiązałkowym. Następnie zalewa się je betonem. Powinien być to beton towarowy dobrej jakości (minimum B20) lub w przypadku podmokłego terenu, beton wodoszczelny (na przykład W4). Trzeba też wiedzieć, że w każdym fundamencie musi być pozioma izolacja zrobiona na przykład z papy, masy bitumicznej lub folii izolacyjnej. Dzięki temu woda gruntowa nie zaszkodzi ogrodzeniu. W przeciwnym razie, z czasem mogłyby powstać wykwity. Przed czynnikami atmosferycznymi i niszczącym działaniem terenu, ochronią także szczeliny dylatacyjne, nazywane potocznie dylatacjami. Są to specjalne przerwy w konstrukcji, wypełnione elastycznymi, a jednocześnie wytrzymałymi substancjami, na przykład kitem, emulsją kauczukową, żywicą poliuretanową. Przerwy te powinny się znajdować w odległości co 10 metrów.


---

Jarosław Jędral



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

czwartek, 1 kwietnia 2010

Trawniki - co warto wiedzieć

Choć zaczyna wreszcie robić się słonecznie, pogoda i tak daje się wszystkim we znaki. Szarobure krajobrazy, topniejące masy śniegu i rosnące kałuże, co za tym idzie – błoto. Nie jest to zbyt dobra pora dla miłośników ogrodów. Pozostają tylko marzenia o pięknej zieleni i słonecznej pogodzie.
Te niesprzyjające warunki możemy wykorzystać w pożyteczny sposób, pogłębiając swoją wiedzę teoretyczną o ogrodnictwie. Jeśli ogrody, to przecież także trawnik, który jest podstawą każdego przydomowego ogródka. Gdy już dowiemy się, jak o niego dbać, znacznie łatwiej przyjdzie nam doprowadzić go do porządku po wyniszczającej zimie.

Najważniejsze są początki, czyli założenie trawnika. Ogólnie przyjęto, że są dwie najlepsze pory na zakładanie trawnika: okres od kwietnia do maja i od końca sierpnia do początku września. Przed wysianiem trawy trzeba koniecznie przygotować do tego podłoże. Jeśli nie brak w nim próchnicy, wystarczy jedynie przekopać ziemię i usunąć chwasty czy kamienie. Jeżeli jednak próchnicy jest za mało, konieczne są nieco bardziej czasochłonne zabiegi. Możemy użyźnić glebę, dodając do niej warstwę kompostu. Do gliniastego podłoża warto dodać trochę piasku, do piaszczystego – gliny. Gdy pH jest niższe niż 5, dodajemy wapna, jeśli zaś wskaźnik wynosi więcej niż 7, możemy być zmuszeni do dodania nawozów zakwaszających. Bardzo przydatnym specyfikiem jest Hydrożel, czyli specjalna substancja magazynująca wodę. Zapobiega usychaniu trawy i pozwala utrzymać odpowiednią wilgoć wokół korzeni.

Następnie przychodzi czas na wybór mieszanki nasion. Warto poświęcić choć kilka chwil na zastanowienie, jaka jest najbardziej odpowiednia dla naszych potrzeb. Ogólnie odradza się stosowanie nasion jednoskładnikowych – mieszanki znacznie lepiej nadają się do celów użytkowych. Jeżeli trawnik będzie służył tylko do podziwiania, to możemy zastosować mieszankę dywanową lub parkową. Problem pojawia się, gdy wiemy, że w ogródku będzie spory ruch. Dzieci i psy nie są najlepszymi przyjaciółmi trawników, dlatego w tym wypadku zaleca się wybór mieszanki użytkowej albo sportowej.

Ważne! Koniecznie trzeba przyjrzeć się opakowaniu. Nasiona muszą mieć Świadectwo Kwalifikacji i podany skład mieszanki, a także datę ważności (6–9 miesięcy). Obowiązujące przepisy zabraniają sprzedaży nasion na wagę. Trawy mogą być sprzedawane tylko w oryginalnych pudełkach. Bardziej opłacalne jest zakupienie jednego dużego pudełka.

Wbrew pozorom nie bez znaczenia jest sposób siania. Popularna jest metoda siania „na krzyż”: najpierw dzielimy nasiona na dwie porcje, następnie wysiewamy jedną z nich w jednym kierunku, idąc do końca obsiewanego terenu. Drugą porcję sieje się, idąc pod kątem prostym do pierwszego kierunku. Po wysianiu koniecznie trzeba przykryć nasiona ziemią. Możemy to zrobić przy pomocy grabi lub ubijając teren wałem do trawników. Na koniec podlewamy ziemię, uważając, aby strumień wody nie był pod wysokim ciśnieniem.

Gdy już mamy trawnik konieczne jest zadbanie o jego prawidłową pielęgnację. Największy problem chyba każdemu ogrodnikowi – amatorowi sprawia koszenie. To prawdziwy temat rzeka. Trzeba dobrać prawidłowe narzędzia, metody, a dodatkowo poświęcić wiele cennych godzin. Należy kosić trawnik rano lub wieczorem. Najlepiej jest robić to przy pomocy zestawu kosiarka elektryczna + podkaszarka do mniej dostępnych miejsc (sprzęt moze się znajdować tam gdzie inne akcesoria ogrodowe). Pierwszy raz kosi się trawę, gdy jej długość osiągnie 6–10 centymetrów. Nie należy nadmiernie jej skracać. Prawidłowa długość trawy po skoszeniu wynosi ok. 4 cm. Kolejnym problemem jest właściwa częstotliwość koszenia. Przyjmuje się, że powinno się to robić średnio co tydzień. Jeżeli będziemy kosić trawę rzadziej, wzrasta możliwość pojawienia się chwastów. Nie wolno kosić mokrej trawy – wzrasta wówczas ryzyko infekcji roślin.

Podlewanie to kolejny ogrodniczy problem. Trawa potrzebuje bardzo dużo wody, a jej zapotrzebowanie dodatkowo wzrasta w okresie wiosennym. Słabo nawodniona zmienia kolor, wysycha i staje się wątpliwą ozdobą ogrodu. Zbyt mocne nawodnienie trawy także może sprawiać problemy. Trzeba uważać na strumień wody, który powinien być rozproszony. Podlewając nierozproszonym strumieniem, narażamy darń na poważne uszkodzenia! Najkorzystniejszym wyborem jest kupno automatycznego zraszacza, który będziemy włączać wczesnym rankiem (najlepsza pora na podlewanie). Powszechnie uważa się, że optymalne jest dostarczenie od 5 do 10 litrów wody na metr kwadratowy podczas jednego podlewania.

To nie wszystkie zabiegi konieczne do utrzymania trawnika w dobrej kondycji. Oprócz tego czeka na nas także odchwaszczanie, nawożenie i napowietrzanie. Cały ten wysiłek na pewno się opłaci, a zielony dywan stanie się chlubą naszego ogrodu i pięknie ozdobi meble ogrodowe, altany.

---
Autorem artykułu jest Ola Kowalska
Altany ogrodowe


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl